Klimatyzator w domu, mieszkaniu czy biurze to dziś standard, ale kwestie formalne wciąż potrafią zaskoczyć. W grę wchodzą przepisy dotyczące F-gazów, wymaganych uprawnień, dokumentacji w Centralnym Rejestrze Operatorów (CRO) oraz obowiązków właściciela po uruchomieniu urządzenia. W tym poradniku wyjaśniamy krok po kroku, kto może wykonywać prace przy układzie chłodniczym, kiedy pojawia się obowiązek rejestracji i jakich dokumentów warto dopilnować, aby uniknąć problemów z gwarancją, kontrolą szczelności lub odpowiedzialnością za nieprawidłowości.

Spis treści
±
W przypadku urządzeń wykorzystujących fluorowane gazy cieplarniane (tzw. F-gazy) przepisy nie kończą się na wyborze odpowiedniego modelu i miejsca ustawienia jednostek. Regulacje obejmują m.in. zasady postępowania z czynnikiem chłodniczym, wymagane kwalifikacje osób wykonujących określone czynności oraz obowiązki związane z dokumentacją i kontrolą szczelności układu. W praktyce oznacza to, że część prac technicznych może być wykonywana wyłącznie przez personel posiadający stosowne uprawnienia, a w wybranych przypadkach właściciel urządzenia (operator) ma dodatkowe obowiązki formalne — np. związane z prowadzeniem karty urządzenia w Centralnym Rejestrze Operatorów (CRO). Zakres wymagań zależy m.in. od rodzaju urządzenia i ilości czynnika oraz od tego, czy wykonywane czynności ingerują w obieg chłodniczy.
Wokół klimatyzatorów krąży wiele uproszczeń, ale w praktyce wszystko sprowadza się do jednego pytania: czy podczas wykonywanych czynności dochodzi do ingerencji w układ chłodniczy, w którym znajduje się czynnik (np. R32, R410A). Jeśli tak — obowiązują wymagania dotyczące kwalifikacji personelu i zasad postępowania z F-gazami. Przepisy rozróżniają zwykłe czynności techniczne (np. przygotowanie miejsca, wykonanie przejść, mocowań czy osprzętu) od czynności, które mają bezpośredni wpływ na szczelność układu i bezpieczeństwo środowiskowe. To właśnie te działania są objęte obowiązkiem posiadania odpowiednich uprawnień.

Osobą uprawnioną do montażu klimatyzacji jest specjalista, który posiada wymagane certyfikaty umożliwiające legalne wykonywanie określonych czynności przy urządzeniach zawierających F-gazy. Najważniejsze jest to, że nie chodzi wyłącznie o doświadczenie techniczne, ale także o formalne uprawnienia do pracy z czynnikiem chłodniczym oraz do wykonywania czynności podlegających dokumentowaniu.
Wymogi dotyczą przede wszystkim działań, które mogą prowadzić do emisji czynnika do atmosfery albo wpływają na szczelność układu. W praktyce są to m.in. czynności związane z wykonywaniem połączeń chłodniczych, kontrolą szczelności, odzyskiem czynnika oraz czynności serwisowe wymagające pracy na obiegu chłodniczym.
Najbezpieczniejszym podejściem jest traktowanie tego jak weryfikacji serwisu samochodowego: liczy się nie tylko to, czy prace zostaną wykonane sprawnie, ale też czy otrzymasz komplet dokumentów potwierdzających zakres wykonanych czynności. Warto upewnić się, że wykonawca jest w stanie okazać ważne uprawnienia oraz przygotować protokoły wymagane przy pracy z układem chłodniczym.
W praktyce najwięcej nieporozumień dotyczy tego, czy klimatyzator ścienny wymaga rejestracji i kto ma prowadzić dokumentację. Trzeba rozdzielić dwie rzeczy: obowiązki właściciela urządzenia (operatora) oraz obowiązki osoby wykonującej czynności przy układzie chłodniczym. CRO, czyli Centralny Rejestr Operatorów, dotyczy sytuacji, w których przepisy nakładają obowiązek prowadzenia karty urządzenia i ewidencjonowania określonych działań.
To nie jest „papier dla papieru”. Karta urządzenia ma weryfikować, czy układ jest obsługiwany w sposób kontrolowany: czy wykonywano wymagane kontrole szczelności, czy naprawy były prowadzone przez uprawniony personel i czy czynnik chłodniczy nie jest bez potrzeby emitowany do środowiska.
Obowiązek prowadzenia dokumentacji w CRO zależy od parametrów urządzenia i ilości czynnika chłodniczego, a w części przypadków także od tego, czy urządzenie spełnia kryteria określone w przepisach dla rejestracji i obowiązkowych kontroli. Dlatego w praktyce kluczowe jest ustalenie dwóch danych: rodzaju czynnika i jego ilości w układzie (z tabliczki znamionowej lub dokumentacji technicznej), a następnie sprawdzenie, czy dla danego urządzenia występuje obowiązek założenia karty.
Jeżeli dla danego urządzenia karta jest wymagana, obowiązek jej założenia spoczywa na operatorze, czyli właścicielu lub podmiocie faktycznie odpowiedzialnym za urządzenie. Karta powinna zostać utworzona w określonym terminie po zakończeniu prac związanych z uruchomieniem urządzenia, a następnie uzupełniana o wymagane informacje dotyczące kolejnych czynności.
Wpisy w karcie urządzenia nie są „notatką dla siebie”. Dotyczą konkretnych działań: uruchomienia, kontroli szczelności, czynności serwisowych, napraw, a także demontażu. Kluczowe jest to, że wpisów dokonuje osoba posiadająca wymagane uprawnienia do pracy z F-gazami. Właściciel urządzenia odpowiada za to, aby dokumentacja była prowadzona, ale nie powinien zastępować uprawnionego personelu w zakresie czynności, które wymagają certyfikacji.
Najczęstszy problem to brak jasnego ustalenia, czy urządzenie podlega obowiązkom CRO, a potem brak dokumentów potwierdzających wykonane czynności. Drugi częsty błąd to „rozproszenie” dokumentacji: część informacji zostaje u wykonawcy, część u klienta, a po kilku latach nikt nie potrafi odtworzyć historii urządzenia. Dlatego warto dopilnować, aby po zakończeniu prac mieć komplet protokołów oraz jasną informację, czy karta urządzenia jest wymagana i kto odpowiada za jej prowadzenie.
Kontrola szczelności to jeden z kluczowych elementów przepisów dotyczących urządzeń z F-gazami. Wbrew potocznym opiniom nie jest to „widzimisię serwisu”, tylko mechanizm ograniczający ryzyko emisji czynnika chłodniczego do atmosfery. Obowiązek oraz częstotliwość kontroli zależą od parametrów urządzenia, w szczególności od ekwiwalentu CO2 wynikającego z rodzaju czynnika i jego ilości w układzie.

Z perspektywy właściciela najważniejsze jest to, że wymagane kontrole powinny być wykonywane przez uprawniony personel, a ich wynik musi być udokumentowany. W praktyce to właśnie dokumenty z kontroli są później podstawą do wykazania, że urządzenie było użytkowane i obsługiwane zgodnie z wymaganiami.
Częstotliwość nie wynika „z mocy urządzenia” ani z tego, czy jest ono w domu czy w firmie, tylko z progów określonych dla ekwiwalentu CO2. Dlatego, aby ustalić obowiązki, trzeba znać dwa parametry: rodzaj czynnika oraz ilość czynnika w układzie. Te informacje znajdują się zazwyczaj na tabliczce znamionowej jednostki zewnętrznej oraz w dokumentacji. Jeżeli urządzenie podlega obowiązkowi kontroli, przepisy określają minimalną częstotliwość jej wykonywania. W praktyce oznacza to, że przy przekroczeniu określonych progów kontrole realizuje się cyklicznie, a im wyższy ekwiwalent CO2, tym częściej.
Kontrola szczelności polega na sprawdzeniu, czy układ nie wykazuje nieszczelności mogących prowadzić do ubytku czynnika. Oprócz samego sprawdzenia istotne są informacje zapisane w protokole: identyfikacja urządzenia, data i zakres czynności, wynik kontroli oraz dane osoby wykonującej kontrolę (wraz z informacją potwierdzającą kwalifikacje). W przypadku urządzeń wymagających prowadzenia dokumentacji, dane z kontroli powinny być odnotowane w odpowiednim miejscu.
Wykrycie nieszczelności oznacza konieczność niezwłocznego podjęcia działań naprawczych. Najważniejsze jest to, aby naprawę zlecić uprawnionemu personelowi i dopilnować, by wykonane czynności zostały udokumentowane. Po usunięciu nieszczelności zwykle wykonuje się ponowne potwierdzenie szczelności, aby mieć jasność, że problem został rzeczywiście rozwiązany, a układ może pracować bez ryzyka ubytku czynnika.
Podział urządzeń na kategorie A, B, C i D jest sposobem porządkowania obowiązków wynikających z przepisów dotyczących F-gazów. W praktyce ten podział sprowadza się do jednego: znaczenie ma ilość czynnika chłodniczego znajdującego się w układzie. Im większa ilość czynnika, tym większa potencjalna emisja w razie nieszczelności, a to przekłada się na bardziej rygorystyczne wymagania dotyczące kontroli i dokumentowania czynności.
Dla właściciela urządzenia kategoria nie jest „techniczną ciekawostką”. To informacja, która pomaga zrozumieć, dlaczego jedne urządzenia mają dodatkowe obowiązki formalne, a inne nie. W codziennej praktyce większość urządzeń spotykanych w domach i mieszkaniach mieści się w niższych kategoriach, ale w obiektach komercyjnych lub przy większych systemach wartości te mogą być wyraźnie wyższe.
Kategoria urządzenia jest ustalana na podstawie ilości czynnika chłodniczego w układzie. W dokumentacji urządzenia (oraz zwykle na tabliczce znamionowej) znajduje się informacja o rodzaju czynnika i jego ilości. To właśnie ten parametr jest punktem wyjścia do oceny obowiązków związanych z kontrolą szczelności oraz ewentualną dokumentacją.
W przepisach istotne jest również to, czy urządzenie jest hermetycznie zamknięte, czy też układ wymaga wykonania połączeń i czynności, które mogą wpływać na szczelność obiegu chłodniczego. W praktyce właściciel powinien zwracać uwagę nie tylko na sam typ urządzenia, ale również na to, czy w trakcie wykonania połączeń oraz uruchomienia układ był zabezpieczony i sprawdzony pod kątem szczelności. Warto pamiętać, że różnice między urządzeniami i ich kategoriami wpływają na obowiązki formalne, ale nie zmieniają podstawowej zasady: prace ingerujące w układ chłodniczy powinny być wykonywane przez personel z odpowiednimi kwalifikacjami, a wynik kluczowych czynności powinien mieć potwierdzenie w dokumentach.
Niezależnie od tego, czy urządzenie pracuje w mieszkaniu, domu czy lokalu usługowym, dokumenty po wykonaniu prac technicznych są Twoim zabezpieczeniem. To one potwierdzają, co zostało zrobione, kto wykonał czynności oraz w jakim stanie pozostawiono układ chłodniczy. W praktyce komplet dokumentów rozwiązuje większość sporów: od reklamacji, przez kwestie gwarancyjne, po sytuacje związane z obowiązkami wynikającymi z przepisów. Sprawdź również nasz poradnik: Klimatyzacja do domu i mieszkania.

Warto traktować tę dokumentację jak historię serwisową urządzenia: nie chodzi o „papierologię”, tylko o możliwość szybkiego ustalenia, co było wykonywane, kiedy i przez kogo. To szczególnie istotne przy urządzeniach, które podlegają okresowym kontrolom szczelności lub wymagają prowadzenia karty urządzenia.
Po zakończeniu prac i uruchomieniu urządzenia właściciel powinien otrzymać zestaw dokumentów potwierdzających wykonane czynności. Nazwy dokumentów mogą się różnić w zależności od firmy, ale ich sens powinien być ten sam: opis zakresu, potwierdzenie szczelności i dane wykonawcy.
W obiektach komercyjnych lub przy większych systemach dochodzą dodatkowe elementy formalne. W zależności od parametrów urządzenia może pojawić się obowiązek prowadzenia dokumentacji w CRO, a także obowiązek cyklicznych kontroli szczelności. W takich przypadkach dokumentacja powinna umożliwiać odtworzenie pełnej historii urządzenia.
Najlepiej przechowywać dokumenty w jednym miejscu (papierowo lub cyfrowo) i dołączać do nich kolejne protokoły z przeglądów oraz ewentualnych napraw. W razie awarii skraca to diagnostykę i ogranicza ryzyko sporów, bo urządzenie ma udokumentowaną historię czynności wykonywanych przy układzie chłodniczym.
Na pierwszy rzut oka przepisy dotyczące F-gazów, dokumentacji i kontroli szczelności mogą wydawać się skomplikowane. W rzeczywistości większość obowiązków sprowadza się do kilku prostych zasad: prace przy układzie chłodniczym powinny być wykonywane przez osoby z odpowiednimi kwalifikacjami, a kluczowe czynności powinny mieć potwierdzenie w dokumentach. Dla właściciela urządzenia najważniejsze jest to, aby wiedzieć, jakie minimum powinno zostać zrealizowane oraz jakie dokumenty warto zachować. Jeśli te elementy są dopilnowane, dalsze użytkowanie urządzenia jest przewidywalne i bezproblemowe, a ryzyko formalne oraz serwisowe spada do minimum.
W budynkach wielorodzinnych (mieszkania, domy, bloki) „aspekty prawne” bardzo często nie wynikają z przepisów dotyczących F-gazów, tylko z tego, że część prac wpływa na elementy wspólne budynku lub na komfort sąsiadów. Najczęściej sporne są cztery tematy: zgody wspólnoty/spółdzielni, ingerencja w elewację, odprowadzanie skroplin oraz hałas jednostki zewnętrznej. Im lepiej dopilnujesz tych kwestii na starcie, tym mniej ryzyka, że sprawa wróci po pierwszym sezonie.
Zgoda jest zwykle potrzebna wtedy, gdy planowane rozwiązanie ingeruje w części wspólne budynku, dotyczy elewacji albo zmienia sposób użytkowania przestrzeni wspólnej (np. prowadzenie przewodów przez klatkę, wykonanie przepustu w ścianie zewnętrznej, trwałe mocowania w elewacji). W praktyce zasady mogą się różnić w zależności od regulaminu wspólnoty lub spółdzielni, dlatego warto sprawdzić, jakie procedury obowiązują w danym budynku i jakie dokumenty są wymagane. Sprawdź również nasz poradnik: Zgoda na montaż klimatyzacji na elewacji budynku.

Najwięcej konfliktów pojawia się wtedy, gdy mocowania lub przewody są widoczne z zewnątrz, a budynek ma określone standardy estetyczne (lub np. uchwały dotyczące wyglądu elewacji). Warto zwrócić uwagę na sposób prowadzenia tras instalacyjnych oraz dobór miejsca jednostki zewnętrznej tak, aby ograniczyć ingerencję w elewację i nie utrudniać ewentualnych prac elewacyjnych w przyszłości.
Skropliny to jeden z najczęstszych powodów skarg sąsiedzkich. Problem pojawia się, gdy woda trafia na balkon poniżej, elewację, chodnik lub strefę wejściową. Nawet jeśli rozwiązanie działa technicznie, może być uciążliwe i wywoływać roszczenia. Dlatego warto dopilnować, aby sposób odprowadzania skroplin był bezpieczny, przewidywalny i nie powodował zawilgoceń ani zabrudzeń. Czytaj również nasz tekst: Odprowadzenie skroplin z klimatyzacji.
Hałas nie musi oznaczać „głośnej pracy” w rozumieniu właściciela mieszkania. Dla sąsiadów uciążliwe bywają drgania, rezonans i przenoszenie wibracji na elementy konstrukcyjne. W praktyce liczą się: właściwe mocowania, odsprzęglenie drgań oraz sensowne umiejscowienie jednostki zewnętrznej (tak, aby nie pracowała bezpośrednio przy oknach sypialni sąsiadów lub w miejscu, które wzmacnia dźwięk).
Jeśli trasy przewodów przebiegają przez części wspólne (klatki, korytarze, szyby instalacyjne), warto zadbać o rozwiązania, które są estetyczne, trwałe i nie utrudniają korzystania z przestrzeni. W praktyce najlepiej unikać rozwiązań „tymczasowych” i dopilnować, aby przejścia przez przegrody były wykonane starannie oraz zabezpieczone w sposób ograniczający ryzyko zawilgoceń, uszkodzeń i późniejszych sporów z administracją. Zapoznaj się też z naszym obszernym poradnikiem: Klimatyzator w bloku.
W przypadku urządzeń z czynnikiem chłodniczym największe ryzyko nie polega wyłącznie na „błędzie technicznym”, ale na tym, że w razie problemu trudno jest udowodnić, kto i w jaki sposób wykonywał kluczowe czynności. Dlatego przepisy kładą nacisk na kwalifikacje personelu oraz dokumentowanie działań, które mogą mieć wpływ na szczelność układu i emisję czynnika. Konsekwencje mogą dotyczyć zarówno właściciela urządzenia, jak i firmy wykonującej czynności. Najczęściej w praktyce pojawiają się trzy obszary ryzyka: formalny (brak wymaganej dokumentacji), gwarancyjny (problemy przy reklamacji) oraz techniczny (nieszczelność, ubytek czynnika i pogorszenie pracy urządzenia).
Właściciel urządzenia odpowiada przede wszystkim za dopilnowanie obowiązków operatora, jeśli w danym przypadku mają zastosowanie. Chodzi m.in. o prowadzenie wymaganej dokumentacji, wykonywanie obowiązkowych kontroli szczelności oraz reagowanie na stwierdzone nieprawidłowości. Z kolei firma wykonująca czynności odpowiada za to, aby prace były realizowane zgodnie z wymaganiami i przez personel posiadający odpowiednie uprawnienia, a także za prawidłowe potwierdzenie wykonanych działań w dokumentach.
Przepisy przewidują możliwość nałożenia sankcji za niestosowanie się do określonych obowiązków. W praktyce równie dotkliwe bywa to, co dzieje się „po drodze”: brak dokumentów potwierdzających wykonane czynności może utrudnić dochodzenie roszczeń, podważać warunki gwarancji producenta lub wydłużać diagnostykę w przypadku awarii. Dodatkowo nieprawidłowo wykonane czynności przy układzie chłodniczym zwiększają ryzyko ubytku czynnika, spadku wydajności oraz kosztownych napraw.
W ostatnich latach w branży chłodniczej i klimatyzacyjnej wyraźnie rośnie nacisk na ograniczanie wpływu urządzeń na środowisko. W praktyce oznacza to stopniowe przechodzenie na rozwiązania o niższym potencjale tworzenia efektu cieplarnianego (GWP), a także coraz większą rolę czynników i technologii, które mają zmniejszać ryzyko emisji oraz ułatwiać spełnianie wymagań prawnych.

Dla właściciela urządzenia najważniejsze nie jest śledzenie wszystkich szczegółów regulacji, tylko zrozumienie konsekwencji: dostępności konkretnych rozwiązań na rynku, serwisowalności oraz tego, jak „przyszłościowy” będzie dany wybór w perspektywie kilku kolejnych lat. Zmiany nie polegają na nagłym „zakazie wszystkiego”, tylko na stopniowym przesuwaniu rynku w stronę rozwiązań o mniejszym wpływie środowiskowym.
GWP to wskaźnik mówiący o tym, jak silny wpływ na efekt cieplarniany ma dany czynnik w porównaniu do CO2. Im wyższy GWP, tym większa presja regulacyjna, aby ograniczać stosowanie takich czynników w nowych urządzeniach lub w określonych zastosowaniach. Z tego powodu producenci oraz dystrybutorzy stopniowo przesuwają ofertę w kierunku rozwiązań o niższym GWP.
Najbardziej praktyczna konsekwencja jest taka, że część starszych rozwiązań może z czasem być mniej popularna, a to wpływa na dostępność urządzeń, części oraz serwisu. Warto więc wybierać rozwiązania, które mają silne wsparcie producenta, stabilną sieć serwisową i jasną politykę części zamiennych. Dobrą praktyką jest też sprawdzenie, jaki czynnik zastosowano w urządzeniu oraz czy jego parametry wpisują się w kierunek zmian rynkowych.
Najbezpieczniejsze podejście to połączenie trzech elementów: rozsądnego doboru urządzenia do potrzeb, wyboru technologii, która nie jest „wycofywana z rynku”, oraz dopilnowania jakości wykonania prac przy układzie chłodniczym. Nawet najlepszy klimatyzator będzie problematyczny, jeśli układ nie jest szczelny lub jeśli brakuje dokumentów potwierdzających kluczowe czynności.
Przepisy dotyczące F-gazów i obowiązków wokół klimatyzatorów mogą wyglądać na skomplikowane, ale w praktyce da się je uporządkować w kilka prostych zasad. Najważniejsze jest to, aby czynności ingerujące w układ chłodniczy były wykonywane przez osoby posiadające odpowiednie kwalifikacje, a kluczowe działania miały potwierdzenie w dokumentach. Właśnie to najmocniej ogranicza ryzyko problemów formalnych, serwisowych i gwarancyjnych.
Warto pamiętać, że obowiązki nie zawsze są identyczne dla każdego przypadku — zależą m.in. od rodzaju urządzenia, ilości czynnika oraz tego, czy w danym scenariuszu pojawia się konieczność prowadzenia dokumentacji w CRO i wykonywania cyklicznych kontroli szczelności. Jednak niezależnie od szczegółów, najlepszą praktyką jest trzymanie całej dokumentacji w jednym miejscu i dopilnowanie, aby historia wykonanych czynności była czytelna.
Nie każda czynność wymaga kwalifikacji, ale kluczowe znaczenie ma to, czy działania dotyczą układu chłodniczego i mogą wpływać na szczelność obiegu lub wiążą się z czynnikiem chłodniczym. W takich przypadkach wymagania dotyczące uprawnień mają zastosowanie. Najbezpieczniej przyjąć zasadę: jeśli prace dotyczą obiegu chłodniczego, powinny być wykonywane przez uprawniony personel.
Nie. Obowiązek prowadzenia dokumentacji w Centralnym Rejestrze Operatorów (CRO) dotyczy wybranych przypadków, zależnych od parametrów urządzenia oraz ilości czynnika. Dlatego warto zawsze sprawdzić, czy w danym scenariuszu karta urządzenia jest wymagana — i kto odpowiada za jej prowadzenie.
Jeżeli karta urządzenia jest wymagana, za jej założenie odpowiada operator, czyli właściciel lub podmiot zarządzający urządzeniem. Natomiast wpisów dotyczących czynności technicznych dokonuje uprawniony personel. Właściciel dopilnowuje dokumentacji, ale nie powinien zastępować osoby posiadającej kwalifikacje w zakresie czynności wymagających certyfikacji.
Informacje o rodzaju czynnika i jego ilości znajdują się zwykle na tabliczce znamionowej (najczęściej na jednostce zewnętrznej) oraz w dokumentacji technicznej urządzenia. Te dane są kluczowe do oceny obowiązków związanych z kontrolą szczelności oraz ewentualną dokumentacją.
Obowiązek oraz częstotliwość kontroli szczelności zależą przede wszystkim od progów określonych dla ekwiwalentu CO2, który wynika z rodzaju czynnika i jego ilości w układzie. Jeżeli urządzenie podlega obowiązkowi kontroli, powinna być ona wykonywana cyklicznie i potwierdzona protokołem.
Kluczowe są dokumenty potwierdzające zakres wykonanych czynności oraz fakt, że układ został pozostawiony w stanie prawidłowym. W praktyce warto mieć protokół wykonanych czynności, potwierdzenie sprawdzenia szczelności, dokument zakupu usługi oraz warunki gwarancji. Przy urządzeniach objętych dodatkowymi obowiązkami dochodzą protokoły kontroli szczelności i dokumentacja związana z CRO.
Zależy od tego, czy planowane rozwiązanie ingeruje w elementy wspólne budynku lub elewację oraz od zasad obowiązujących w danym budynku. W praktyce często wymagane jest przejście określonej procedury, szczególnie jeśli jednostka zewnętrzna ma być mocowana na elewacji lub jeśli przewody mają przebiegać przez części wspólne.
Ponieważ są najczęstszym źródłem konfliktów sąsiedzkich. Skropliny mogą powodować zalewanie lub zabrudzenia, a hałas i drgania mogą być odbierane jako uciążliwość nawet wtedy, gdy urządzenie wydaje się „ciche” dla właściciela. Dobrze dobrana lokalizacja i prawidłowe mocowanie znacząco ograniczają ryzyko problemów.
Najczęściej skutkuje to problemami przy gwarancji i serwisie oraz brakiem możliwości udowodnienia, jak wykonywano kluczowe czynności. W sytuacjach, w których przepisy przewidują obowiązki dokumentacyjne lub kontrolne, niestosowanie się do nich może wiązać się także z sankcjami. Dodatkowo błędy przy układzie chłodniczym zwiększają ryzyko nieszczelności i kosztownych napraw.